Szalony wyścig rozpoczęty! Nowe, błyszczące obuwie już na linii startowej. Droga będzie niełatwa, a zakrętów co nie miara. Odpowiedzi, sprawdziany, poprawy, no i dziewczyny. Dla nas, trenerów, jest to również wyzwanie. Rok szkolny to czas, w którym zmagamy się nieustannie z następującym dialogiem:

– Stefan, czemu nie było cię na treningu w tamtym tygodniu?
– Miałem karę za dwóję z matmy. Musiałem poprawić.

Tytuł zdradza wam jedno, moi mili: nie jestem fanem karania dziecka treningami. W zasadzie nie jestem fanem jakichkolwiek kar. Ale jeśli chodzi konkretnie o uprawianie sportu (co przecież samo w sobie jest zdrowie i korzystne dla młodzieży – później narzekamy, że mają brzuchy i nie umieją robić przewrotu w przód), to dlaczego stawiać znak “stop” dziecku w czymś, co kocha robić? Stawiać znak “stop” w czymś, co go rozwija i dzięki czemu staje się lepszym?

Weźmy takie typowe: “Ucz się, bo nie będziesz chodził na treningi”. Czy nie brzmi to jak droga na skróty? W zasadzie – brzmi nieco jak szantaż. Brzmi jak wymuszanie siłą konkretnego zachowania. Może metoda kary-szantażu okaże się skuteczna “na teraz”, na ten dzień, może ten tydzień. Ale – no właśnie – zastanawialiście się kiedyś, wypowiadając wyświechtany slogan, nad jakimś planem długoterminowym? Po co wasze dziecko chodzi w ogóle do szkoły przez te wszystkie lata? Po to, by mieć piątki? Czy po coś innego? Albo co stanie się w momencie, gdy dziecko straci zapał do gry w piłkę/siatkówkę/koszykówkę i stracicie jedyną kartę przetargową w motywacji? Ewentualnie zostanie “zabiorę ci telefon” lub “masz zakaz gry na komputerze”.

Wejdźcie w umysł dziecka, zastanówcie się, co może pomyśleć, słysząc “ucz się, bo nie będziesz chodził na treningi”. “Ok, wezmę zeszyt, poczytam, poprawię tę dwóję, odpykam i spoko”. Mylę się? A przecież chyba nie o to chodzi w całym procesie nauczania, prawda? Chodzi w nim mniej więcej o to samo, co w treningu piłkarskim – poprawianie się z treningu na trening (lekcji na lekcję) i z meczu na mecz (ze sprawdzianu na sprawdzian). Chodzi o ciągły progres i świadomość, dlaczego robimy coś tak, a nie inaczej, poznanie przyczyn i ich skutków. Chodzi o to, by wiedzieć, dlaczego w ogóle to robimy. Piłkę nożną uprawiamy dlatego, że daje nam radość, daje radość kibicom, którzy nas oglądają, dlatego że nas rozwija jako sportowców i ludzi. Ponowie więc pytanie: po co dziecko chodzi do szkoły? Po oceny?

Trening w szkółce piłkarskiej lub akademii nie różni się wiele od lekcji w sali numer 4. Jest program nauczania, który dziecko musi przyswoić. Wyobraźcie sobie, co dzieje się po opuszczeniu np. sześciu godzin matematyki. Właśnie! Ogromne zaległości, które trzeba nadrobić. I nie jest to wcale takie proste. Jest to skomplikowane i czasochłonne niczym wiązanie butów w skrzatach. Podobnie dzieje się w przypadku nieobecności na treningach – pojawiają się zaległości. Grupa nie czeka z materiałem. To krzywdzące dla dziecka w takiej samej mierze, jak nie puszczanie go na dodatkowe zajęcia z języka angielskiego.

Jasne, wielu traktuje piłkę nożną jako formę spędzania wolnego czasu, jakieś tam hobby i pasję. Oddzielamy to od szkoły grubą kreską. Ale nie znaczy to, że nie może ona rozwijać – choćby wyobraźni, logicznego myślenia, podejmowania decyzji, współpracy w grupie. Piłka nożna uczy jak przegrywać i jak sobie z tym radzić. A porażki motywują i są materiałem do wyciągania wniosków i dalszego rozwoju. Uczy układania jakiegoś planu w celu przechytrzenia przeciwnika i wyzwala w dziecku energię “bo chce zwyciężać”. A wszystko to buduje poczucie własnej wartości, jak i również poczucie odpowiedzialności (za swoje decyzje na boisku, za kolegów obok, za to co wspólnie robimy). Piłka nożna wychowuje.

Hipotetyczna sytuacja – dziecko na treningu nie przykłada się do najprostszej przebieżki. Jeden trener podejdzie do niego i powie: “Ok, Franek, biegnij szybciej, inaczej robisz 20 przysiadów”. Dlaczego Franek pobiegnie szybciej? Już wiecie dlaczego. Nie chce robić 20 przysiadów. Drugi trener weźmie Franka na bok i oznajmi: “Franek, nie przykładasz się do tego, ale wiesz co? Jesteś piłkarzem i to ćwiczenie jest dla ciebie i robisz je dla siebie, żebyś był lepszym zawodnikiem. Dzięki temu będziesz szybszy. Jak odpuszczasz, to nie poprawiasz się wystarczająco dobrze. Daj z siebie wszystko, zobaczysz, że będą efekty”. Wiecie dlaczego Franek pobiegnie szybciej?

A teraz odpowiedzcie sobie na pytanie: którym trenerem chcecie być?