Spotykam się dość często – głównie na turniejach – z sytuacją dziwną. Trener przy linii, podczas meczu, notorycznie podpowiada swoim piłkarzom: co, jak, kiedy. Pociąga za sznurki, zawodnicy są sterowani niczym za pomocą pada na konsoli. I kołczu mówi: „Franek, przecież grasz na obronie”, a Franek nie ma pojęcia, co na tej obronie ma robić, jak się zachowywać, w jakim sektorze boiska się poruszać i jakie w ogóle ma zadania.

Nadal zdarza mi się to dostrzegać – te znaki zapytania dzieciaków w oczach, mówiące głośno: „co ja mam tu właściwie robić?”.

Wiedz jedno – twoi zawodnicy nie czytają ci w myślach. Nie będą wiedzieli, czego od nich wymagasz, jeśli im tego nie powiesz. Wyjaśnienie przed meczem: „grasz na środku obrony” nic dziecku nie mówi. Mów mu tylko, że gra na środku obrony. Ale w jaki sposób ma tam grać, by grać dobrze? Bo… jak się gra na środku obrony, gdy dopiero zaczynasz na niej grać?

Odnoszę wrażenie, że niekiedy trenerzy uważają, że dzieci przychodzą na trening już z pewnym bagażem doświadczeń, wiedzą, umiejętnościami. Może myślą, że wystarczy oglądać Ligę Mistrzów w telewizji, by wiedzieć, jak gra środkowy obrońca.

Ja w piłkę zbyt długo w seniorach nie grałem. Stwierdziłem w pewnym momencie, że przegapiłem swój moment, gdy grałem w lidze wojewódzkiej w Widzewie. Więc zająłem się trenowaniem na pełen gwizdek. Jednakże na swojej drodze juniorskiej spotkałem kilku trenerów – tych lepszych, którzy wiedzieli, czego chcą i umieli to przekazać i tych gorszych, którzy ustalając skład podawali na zielonej tabllicy 4-4-2 i wio!

No ale jak? 4-4-2 i jak?

Pracując – zwłaszcza z miśkami, które dopiero zaczynają wąchać piłkę, taktykę, spalone, jakieś zadania na boisku – musisz wyjaśniać, czego wymagasz. Musisz wskazać im dokładnie, jakie zadania na boisku ma lewy obrońca, stoper, zawodnik na pozycji 6 i 9. Musisz mieć jakąś wizję i musisz w bardzo dokładny sposób przedstawić ją swoim młodym piłkarzom. Ale to nie koniec – oni w tę wizję muszą naprawdę uwierzyć! Muszą być świadomi, że sam wiesz, o co ci chodzi. Dzieciaki wyczują twoje najmniejsze zawahanie. Jeśli się zaplączesz – może być po tobie. W pewnym momencie pojawi się w ich głowach pytanie: „dlaczego robimy coś, co nie ma sensu?”.

Więc jeśli coś robisz – ten sens temu nadawaj. Jeśli grasz jakąś grę, wyjaśnij im, dlaczego ją grasz. Wytłumacz, jak ma się ona do meczu, czego ich uczy, w jakim momencie spotkania mogą ją wykorzystać. A gdy wyjdzie im to w gierce, zatrzymaj ich na chwilę i powiedz: „widzicie, przed chwilą to ćwiczyliśmy, a teraz dokładnie to samo ma miejsce w meczu i nam się to udało!”.

Młodzi piłkarze nie są głupi. Są mądrzejsi, niż nam się wydaje. Są sprytni i inteligentni. I naprawdę czują, gdy trener wie, co robi, gdy jego wizja odbija się na nich samych. Widzą, że w meczu mistrzowskim zachowania i trening, który z nimi przeprowadziłeś, przynosi rezultaty.

Zawodnicy muszą wierzyć w twój plan i muszą wierzyć w ciebie. Ale muszą też wiedzieć, czego tak naprawdę od nich chcesz.


Polub Piłkarskiego Kołcza na Facebooku!